Dzieci blisko natury

Zarządzanie ryzykiem w czasie swobodnej zabawy w Przyrodzie

Gdyby dawanie dzieciom swobody w Przyrodzie było proste, to mielibyśmy setki umorusanych kilkulatków dookoła na osiedlowych zagajnikach i wiejskich łąkach. Wspinaliby się po drzewach i puszczali statki do rzeki. Lataliby usmarkani, z twarzami podrapanymi i usmarowanymi w błocie, ale pewnie z oczami tak jasnymi i błyszczącymi, że nikt z nas nie umiałby oderwać od nich wzroku. Patrzylibyśmy na nich i wzdychali, z sentymentem wspominając własne dzieciństwo. Coś jednak bardzo się pozmieniało, bo widok takich dzieci jest dziś czymś niezwykłym,…

Czytaj dalej

Przyroda a poczucie własnej wartości dziecka

Antek od zawsze źle znosił rozstania. Jako niemowlak najchętniej cały dzień przytulałby się do mnie w chuście, a gdy po roku urlopu wróciłam do pracy i zostawał z babcią, rozstania te były długo przez niego opłakiwane. Gdy miał 4 lata nie udało się nam zrobić z niego przedszkolaka i po trzech miesiącach zrezygnowaliśmy. Mam sobie wiele do zarzucenia, kiedy wspominam tamte chwile. Niejednokrotnie pakowaliśmy i jego i siebie w pułapkę pod nazwą „przecież wszystkie dzieci już…

Czytaj dalej

Leśne zabawy wymyślone przez moje dzieci

Im częściej jeździmy do lasu i im więcej o tym opowiadam różnym ludziom, tym częściej słyszę pytania: „A co Wy tam właściwie robicie w tym lesie?”, „Wy się tam bawicie czy odpoczywacie?” „A dzieci się nie nudzą?”. To zawsze jest dla mnie duże wyzwanie, by odpowiedzieć krótko, a jednocześnie mocno zadziałać na człowieka zmysły i wyobraźnię. No bo jasne jest, że chcę sprawić, aby słuchacz po tej rozmowie poszedł na spacer do lasu. Z dzieckiem oczywiście.Próbując…

Czytaj dalej

W czym chodzimy w grudniu do lasu

Po co iść z dzieckiem do lasu w grudniu? Przecież nie ma słońca, nie kwitną kwiatki, nie śpiewają ptaki. A w dodatku zimno. Dla mnie jednak ta pora roku to najlepszy moment na leśne wycieczki. Jest cicho. Przejrzyście. Z łatwością odnajduję nad głową gniazdo, które było do tej pory skrzętnie ukryte. Stąpam ostrożnie, bo jeszcze nie wszyscy poszli spać i łatwo nadepnąć na gąsienicę szukającą ostatniej dla siebie szansy. Lub grzyba, który zapragnął na własnej skórze poczuć,…

Czytaj dalej

Rzeczy, które warto…

Pierwsze wyprawy do lasu z małymi dziećmi (wtedy 5,5 i 2,5 lat) wiele mi pokazały. Opisałam je dla Was skrupulatnie w poprzednich wpisach (wyprawa 1 i wyprawa 2). Wcale łatwo nie było i dziś wiem, że popełniłam kilka błędów. Fajnie byłoby dotrzeć wtedy do takiej listy, przeczytać gdzieś w jakimś poradniku kilka prostych wskazówek. Bo na przykład nie byłam zupełnie przygotowana na sytuację, że moje dzieci nie pokochają tych wyjazdów z mamą do lasu, a dziś wiem,…

Czytaj dalej

„Nie krzyczcie, bo obudzicie wilka!”, czyli o wyzwaniach pierwszych wycieczek do lasu z dziećmi. Część I.

Był luty, zimny, ale bezśnieżny. Koniec miesiąca. Tylko słońce na niebie zapowiadało zbliżającą się wiosnę, jednak cały świat zdawał się jeszcze nie odebrać tego sygnału. Sobotnie południe. To był ten dzień, dobry dzień, w którym zdecydowałam, że pojedziemy pierwszy raz z dziećmi na długą wycieczkę do lasu. Pomysł wydał im się dziwny, bo po pierwsze bez taty, po drugie jest trochę zimno, po trzecie: „Po co Ci plecak? Co tam masz?”. Gdyby nie…

Czytaj dalej

Zalety swobodnej zabawy

Obrazek:  Słoneczny dzień kwietnia. Nasz młodszy syn ma 2,5 roku. Nie umie jeszcze zasnąć bez smoczka. I robi w pieluchę. Ale kiedy idziemy na spacer nad staw nie biegam za nim i nie trzymam za rękę. Maszeruje sam, w swoim tempie i boso, w dużej odległości od wody. Wie, że woda jest zimna i będzie nieprzyjemnie wpaść, bo kilka razy był już umoczony w kałuży. Bierze patyk, prosi o jakiś sznurek- chce jak starszy brat łowić…

Czytaj dalej

Rzeczywistość równoległa

Wcale nie trzeba wchodzić na górę. Naprawdę. Magia jest wszędzie dookoła nas. Musi być, skoro dzieci ją widzą… „Teraz rób mu te zdjęcia na bloga!” mówi ze śmiechem mój mąż, kiedy podczas wspinaczki  Michał krzykiem i płaczem oznajmia, że iść dalej nie będzie. Słońce grzeje nam mózgi, bo na niebie ani jednej chmury i ani jednego drzewa wzdłuż szlaku (Idąc od Rycerki. Wycinka – jak mówią tablice- spowodowana…

Czytaj dalej

Dzikie dziecko idzie do przedszkola

No to za kilka dni się zacznie… Jak każdy rodzic mocno przeżywam fakt, że moje dzieci idą do przedszkola. Antek już kolejny rok, ale Michał dopiero zaczyna. Wyobrażam go sobie w tej grupie czyściutkich i poukładanych rówieśników (tak, często idealizuję inne dzieci i przedszkole) i…. widzę, że on tam nie pasuje. Swoją swobodą bycia, radością z jaką się brudzi, gołymi stopami i niesamowitą potrzebą biegania na golasa….nie pasuje…   Gdyby ktoś…

Czytaj dalej

Co zmienia jedna więcej osoba na spacerze

Zabraliśmy do lasu moją przyjaciółkę Agatę. Harcerkę z krwi i kości. Było cudownie być z nią i zobaczyć, że wcale nie zwariowałam, że w harcerstwie metodyka jest podobna, a może jeszcze bardziej ekstremalna (10 – letnie dzieci same na noc w lesie? Muszę się z tym przespać, by zdecydować, czy mi się to podoba czy nie).W każdym razie, bardzo cieszyłam się na ten wspólny wyjazd. Antek był nieznośny. Dokuczliwy. Zaczepliwy. Dostałam dwa razy patykiem w tyłek.…

Czytaj dalej

Zapisz się na newsletter

Please wait...

Dziękujemy za zapis do newslettera!

Wielki Zachwyt © 2026. Wszystkie prawa zastrzeżone. Wykonanie: Arkonsoft.

Sklep Bestsellery Ukryj panel