Ile trzeba mieć odwagi, aby zorganizować Wielki Zachwyt Błotem?

z 5 komentarzy

Różne spływały do mnie słowa po zorganizowanej 30 czerwca imprezie dla dzieci Wielki Zachwyt Błotem.

 

Niesamowity widok, tak jakby nie z tych czasów!

Przewspaniale!

Ale czad!

 

Zainspirowałam się na kolejny rok.

 

Cudownie! Oj pamiętam czekoladki z błota.

 

Brawo za odwagę!

 

To „Brawo za odwagę” dało mi do myślenia. Na początku byłam zdziwiona, że ktoś tu zauważył jakąś odwagę, ale później do mnie dotarło. No tak! Trzeba było mieć sporo odwagi, by zrobić imprezę opartą na zupełnie innych zasadach i wartościach niż to, co powszechnie.

 

2

 

 

Wartości

 

Swoboda. Natura. Zabawa. Podążanie za potrzebami dziecka. Bycie ze sobą blisko – blisko siebie i blisko dziecka. Te wartości towarzyszą mi od pierwszych dni Wielkiego Zachwytu. Gdy myślałam o organizacji wydarzenia dla dzieci i rodziców (tak, taka kolejność), wiele razy potrzebowałam się zatrzymać i wrócić do moich wartości. Łapałam się na wątpliwościach, czy ludzie poczują się dobrze przy takiej dozie swobody, jak odnajdą się na tak dużej przestrzeni, czy zdziwią się brakiem sceny i nagłośnienia. Tym, że jedzenie będzie w ogromnej większości wegetariańskie i dla wielu – w tym dla mnie – w smaku zupełnie nowe.

Najwięcej obaw pojawiało się w kontekście bezpieczeństwa, ale i tutaj wracałam do tego, jak wielką wartością jest swobodna, a przy tym czasami ryzykowna, zabawa w Naturze. Zjeżdżalnia, która fundowała wiele ryzyk, okazała się największym hitem naszego spotkania.

 

6

 1

2

3

 

 

Błoto, duuużo błota!

Mój mąż się postarał 🙂 Przywiózł kilka ton ziemi, która po zetknięciu z wodą zamieniała się w kleistą maź (i to jak kleistą! Gumiaki zostawały). Do dziś nie mogę wyjść z podziwu, że na ‚błoto’ ludzie przyjechali z całej Polski 🙂

 

7

 

5

 

4

 

 

Dorośli

Wiecie, kto był jak dla mnie największym bohaterem Wielkiego Zachwytu Błotem? DOROŚLI. Rodzice z Wielkiego Zachwytu! Jak oni byli uśmiechnięci, jak byli szczęśliwi na widok swoich brudnych dzieci! Byli obok dziecka, wtedy kiedy dziecko potrzebowało, znikali w bezpiecznej odległości, gdy dziecko zajęło się swoimi sprawami. Dodawali odwagi przy wodnej zjeżdżalni – tak, to tatusiowie zjechali jako pierwsi. Wielu było równie ubabranych w błocie jak dzieci. Nikt nie narzekał, że właśnie zostały zmoczone ostatnie skarpetki. Byliście wspaniali!

 

1

 

3

 

4

 

5

 

Moje dzieci a Wielki Zachwyt Błotem

Potrzebowałam pobyć dwie godziny na imprezie, by się zorientować o czymś bardzo ważnym i dla mnie trudnym. To moje dzieci, Antoś i Michał, są największą moją inspiracją w Wielkim Zachwycie i w Wielkim Zachwycie Błotem. Nie mielibyśmy tego wszystkiego, gdyby nie oni. Kiedy mój mąż i szersza rodzina zadawali mi pytanie, dlaczego angażuję się tak bardzo w zorganizowanie imprezy dla ‚obcych ludzi’, odpowiadałam, że to co robię, robię z myślą o moich dzieciach. By dać im możliwość spędzenia czasu z innymi dzikimi dziećmi, w Przyrodzie. Naprawdę, to moje dzieci były jedną z głównych motywacji. Jakiż smutek mnie ogarnął, gdy po dwóch godzinach Wielkiego Zachwytu Błotem dzieci oznajmiły mi, że się nudzą i chcą jechać do domu.

Nie byłam dla nich tego dnia wcale dostępna. Nie miałam czasu, aby wystrugać patyka, wsadzić na linę, pobabrać się błotem. Mąż ratował sytuację tylko połowicznie, bo najchętniej sam położyłby się na kocyku w cieniu starych drzew i odpoczął po bardzo ciężkim tygodniu.

Obiecuję Wam, moje kochane dzieci, że kolejną imprezę zorganizuję tak, bym musiała angażować się jeszcze mniej i bym mogła bawić się z Wami i być cały czas przy Was.

 

 

Podziękowania

 

Wielką mam wdzięczność do moich partnerów – Amber i Paula Kieniewiczów a także Stefana Dunin-Wąsowicza, gospodarzy Domu i Biblioteki Sichowskiej, założyciele Sichowskiej Fundacji Edukacyjnej, którzy na moją propozycję organizacji Międzynarodowego Dnia Błota zareagowali tak, jakbym przyniosła im milion dolarów.

 

Dla naszych partnerów:  Maxa, Ady i Mariana z Max gotuje z Natury  oraz Piotrka Stefańskiego z zespołem – Studio Instrumentów Etnicznych

Dla przyjaciół, którzy wspierali mnie od momentu pojawienie się pomysłu: Ani Warzyńskiej, Emilii Góźdź, Agnieszki Turek, Oli Nasternak, Magdy Szczoczarz i Huberta Gawłowicza (dzięki serdeczne za fotorelację!).

Dziękuję, że podeszliście do naszej inicjatywy tak, jak my.

 

Dla Was, mili goście, którzy przeszliście z nami test na wszystko – test na swobodę, zabawę, na stawianie potrzeb dziecka nad swoimi, Przyrodę i test bycia blisko. To Wy stworzyliście wspólnie tę niezwykłą atmosferę.

 

Dla mojego męża, który dołączył do mnie na ostatniej prostej.

I dla dzieci moich, bez których nie byłoby nic.

Zrobiliśmy razem coś zupełnie wywrotowego 🙂

 

1

 

Foto: Magdalena Szczoczarz Photography http://magdaem.com/

5 Responses

  1. Ewa
    | Odpowiedz

    To była piękna przygoda! Warto było przejechać te 500 km i być tam z Wami 😍

  2. Agnieszka 4*a
    | Odpowiedz

    Co to za zabawa z tą pajęczynką i wstążkami? Wygląda b ciekawie

    • Wielki Zachwyt
      | Odpowiedz

      Daliśmy dzieciom stare wełny i trochę materiałów, tak się skończyło 🙂

  3. Magdalena
    | Odpowiedz

    <3 Basiu MOC jest w Tobie <3

  4. Magdalena
    | Odpowiedz

    Piękne zdjęcia i cudowna impreza

Zostaw swój komentarz