Jak organizować wspólne wyjścia do lasu

z 4 komentarze

Rok temu 6-letni wtedy Antek na jedno z moich radosnych: „Jedziemy do lasu!” odpowiedział: „Mama, nie chcę jechać. Jest mi tam nudno!”. Byłam przez moment załamana – jak to? moje leśne dziecko traci radość z bycia w lesie? Nie, błagam, nie! Minęło sporo czasu, i źle przeżytych i nieudanych prób wyciągnięcia go na wyprawę zanim zrozumiałam, co się kryje za tym komunikatem – to nie oznaczało, że las mu nie wystarcza, a jedynie moje i młodszego brata towarzystwo! Może potrzebujemy zabierać rówieśników, jego kolegów i koleżanki i wszystko będzie inaczej? I tak zrobiliśmy 🙂

Dziś, dzięki Antosiowi, mamy za sobą nie tylko wiele wypadów w gronie jego przyjaciół, ale też zorganizowanie 4 zupełnie otwartych spotkań dla rodzin z naszej okolicy. Fura doświadczeń to nie jest, ale już coś, abym mogła się podzielić. Z jedną najważniejszą intencją – jeśli też widzisz, że takie wyjścia do lasu w szerszym gronie są czymś dla Ciebie istotnym i chciałabyś też je prowadzić, chcę Cię tym wpisem zmotywować i ułatwić Ci organizację, dzieląc się swoim doświadczeniem i przemyśleniami.

 

17a

 

Otwartość

Ja nie czułam się pewnie na tyle, by od razu zapraszać do lasu nieznane osoby. Dojrzewałam do tego stopniowo – najpierw zabierając dzieci sąsiadów, znajomych, potem publikując zaproszenie na spotkanie w Grupie Wielki Zachwyt. Spotkanie w lutym zorganizowałam już w  dostępnej każdemu formule poprzez wydarzenie otwarte na FB. Na ostatnim wydarzeniu było nas 19 osób. Mamy stałych bywalców (pozdrowienia Olga i Damian, Paulina i Filip z dziećmi!) i to jest OK, jak i osoby które może wpadły tylko raz, z ciekawości, i to też jest OK 🙂 I to, że nie rzuciłam od razu hasła spotkań w kosmos a dałam sobie czas, by poczuć się pewnie- też jest OK 🙂

Moje obawy dotyczyły głównie tego, z jakimi oczekiwaniami przyjdą nowe rodziny. Bałam się też, że spotkam osoby, które mają inne podejście do rodzicielstwa. Szybko przekonałam się, że na to zaproszenie odpowiadają rodziny, które naprawdę myślą i zachowują się w lesie podobnie – mamy bardzo podobne podejście w kwestii swobodnej zabawy, brudzenia się, podejmowania ryzyka i kochamy spędzać czas na łonie Przyrody . I co najważniejsze – ich oczekiwania spełnia to, co się dzieje tu i teraz, w lesie, wśród tych ludzi.

 

Widzimy kontrast między towarzystwem rodzin w tym kręgu a innych naszych znajomych. Tutaj możemy dać dzieciom swobodę a przez to możliwość doświadczania oraz ryzykowania. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z mamami, które podobnie jak ja pozwolą dzieciom turlać się z górki. – Olga

 

9-1200

Systematyczność

Do systematyczności też dochodziłam powoli. Dopiero za sugestią uczestników się na nią zdecydowałam. Warto to zrobić, bo systematyczność pomaga wypracować nowy nawyk. U nas jest to pierwsza niedziela miesiąca godz. 10:30  (do ok. 12.30) i ten czas jest póki co dla nas najlepszy. Nasze spotkania są pod hasłem „Podaruj swojej rodzinie wspaniałą niedzielę” 🙂

 

16-1200

 

Konsekwencja

Rety, nam też się czasami nie chce… sielanka niedzielnego poranka szybko nabiera tempa, jeśli nie chcemy się spóźnić. Z drugiej strony ostatnie miesiące pokazały, że te wspólne wypady do lasu są jednymi z niewielu jakie mamy rodzinnie (zazwyczaj jadę tylko z dziećmi i czasami ich przyjaciółmi). Dlatego tak bardzo nam na nich zależy. Jeśli masz ustalony dzień i czas na spotkanie, zawsze znajdziesz w sobie więcej motywacji. To bardzo nam pomaga – myślę, że też wielu obecnym – w wyjściu z domu.

12-1200

 

Program

Czasami łapałam się na tym, że jak już zapraszam ludzi na dwie godziny do lasu, to powinnam stworzyć jakiś program, jakieś zajęcia przygotować. Całe życie zawodowe przygotowuję warsztaty, seminaria i konferencje stąd automatycznie chciałam ten sposób myślenia narzucić sobie w lesie. Ale moja intuicja jednak wzięła górę – naprawdę nie trzeba do lasu robić programu! Wspólny piknik, budowanie szałasu, rzucanie kamieni do stawu czy rowu jest dla dzieci atrakcją.  Dorośli między sobą szybko znajdują wiele wspólnych tematów. Wszystko dzieje się w duchu swobody i otwartości na to, co przyniesie dana chwila.

Co ważne, nie jestem leśnikiem, botanikiem, biologiem…nie znam się na leśnych roślinach i z trudem rozpoznaję jeszcze niektóre drzewa liściaste. Wiem niewiele o lesie. Ale w tym przypadku naprawdę to nie jest najważniejsze. Ja, i ludzie którzy dołączają, przychodzą do lasu po doświadczanie a nie po słowa i nazwy. A jeśli się uczymy – to w trakcie, od siebie nawzajem.

Czasami otrzymuję z Nadleśnictwa Staszów zgodę na rozpalenie ogniska i to fajnie urozmaica nasze comiesięczne spotkania. Druga ważna zmienna to miejsce – za każdym razem spotykamy się w okolicach mojego miasta Staszów, jednak w różnych, wcześniej przeze mnie poznanych, miejscach lasu.

A dodatkową propozycją dla chętnych jest zbieranie śmieci 🙂

 

To się dzieje tam, jest w trybie ‚teraz’. Dla mnie bomba. – Paulina

 

17-1200

 

Moje najprzyjemniejsze wspomnienie? Kiedy całą rodziną nie mogliśmy znaleźć drogi na leśne spotkanie. Była to dla nas wspaniała przygoda i zabawa. I mimo, że mieliśmy przemoczone buty, nikt z nas nie narzekał i nikt się potem nie rozchorował. To będę długo wspominać. – Olga

 

Promocja

W czasach FB chyba nie ma nic prostszego. Zakładam wydarzenie FB, udostępniam odpowiednio wcześnie, zapraszam znajomych i zachęcam ich do zaproszenia swoich znajomych.  Na miejscu robię zdjęcia, które są fajną pamiątką dla każdej obecnej rodziny i za ich zgodą publikuję dalej w sieci. Widzę, że grupa rozrasta się – powoli, ale się rozrasta. Niezawodna jest poczta pantoflowa. Miałam obawy, że gdy otworzę te spotkania, przyjdzie tłum chętnych, ale tak się nie dzieje (z czego się w sumie cieszę 🙂 )

Zaproszenie na kolejne spotkanie znajdziesz tutaj: https://www.facebook.com/events/185070825412974/

 

20

 

Dbanie o ludzi

Mimo założenia pełnej dobrowolności i swobody, zapraszając innych do lasu, nie można jednak uciec od odpowiedzialności za nich. Pierwsza najważniejsza sprawa to przekazanie koniecznych informacji:

  • cel i charakter spotkania (ja podkreślam atmosferę swobody i dobrowolności oraz brak programu)
  • data
  • mapka (dokładna)
  • gdzie zostawić auto
  • co ze sobą zabrać (ja sugeruję: karimata/koc, gorący napój, przekąska na piknik, hamak)
  • jak się ubrać (moja najważniejsza rekomendacja: marka „nieszkoda”, o której możesz przeczytać tutaj: 😉 i – o tej porze roku-  warstwy )
  • nr mojego telefonu

Podoba mi się, że nie ma zakazów, nakazów, to bardzo otwiera naszą i dzieci świadomość. Mamy otwarte umysły. – Paulina

 

W czasie pobytu w lesie każdy dba już o siebie, o swoje dzieci oraz dbamy o siebie nawzajem.

Do tej pory największym wyzwaniem, przed jakim stoję to dotarcie zainteresowanych na wyznaczone miejsce. Na każdym spotkaniu ktoś miał z tym kłopot 😉 i naprawdę nie wiemy, jak to rozwiązać. Mapki googla i nawigacja okazują się niezwykle zdradliwe. Nawigację naprawdę odradzam.
Sytuacja staje się jeszcze mniej komfortowa, gdy w lesie nie ma zasięgu.
Pomysł, jaki będziemy trenować od kolejnego razu to spotkanie w jakimś bardziej oczywistym miejscu – np. pod ostatnim sklepem albo kościołem i wspólna podróż do lasu. Zobaczymy, jak się sprawdzi 🙂

 

Dla mnie te spotkania są niezwykle ważne, bo pokazujemy dzieciom, że lasu nie trzeba się bać.  – Olga

 

27-1200

 

 

Dlaczego to robię i dlaczego zachęcam Cię, byś też to zaczęła robić?

Najsilniejszą motywacją są nasze dzieci. Chcę, by poprzez swobodną zabawę z innymi dziećmi doświadczali Natury. Widzę w tym szansę na zbudowanie przez dzieci alternatywnej (poza szkołą) grupy rówieśniczej (choć ‚rówieśniczej’ nie jest najtrafniejszym słowem, bo zależy mi na tym, by w tej grupie były dzieci w bardzo różnym wieku), która może kiedyś stanie się ich najważniejszą grupą odniesienia. Kto wie, jakiego to nabierze znaczenia, jeśli zachowamy motywację do tych działań przez kolejne kilka lat?

Kolejną motywacją są inne dzieci, które też potrzebują dobrego miejsca i towarzystwa dla swobodnej zabawy w Przyrodzie. Dokładnie jak moje dzieci. I ich rodzice, którzy też potrzebują wsparcia i wzmocnienia poprzez towarzystwo podobnych sobie rodziców.

Robię to też dla siebie. Potrzebuję wyjść do lasu z innymi. Podzielić się tym co mam ja, czerpać od nich, to co ze sobą wnoszą. Przyglądać się jak las na nas działa i jak udziela się nam wszystkim Wielki Zachwyt.

 

Jestem pewna, że znajdziesz mnóstwo swoich powodów, aby poprowadzić innych do lasu 🙂

 

16

 

 

PS. Ten wpis jest napędzany jedną informacją, jaka dotarła do mnie kilka dni temu – w Lubelskiem, w okolicach Puław, miła istota o fejsbukowym nicku Leśny Duszek, po tym, jak zobaczyła moją inicjatywę zdecydowała się także organizować podobne spotkania Idziemy przez las. Leśny Duszku! 🙂 pokazałaś mi, że to moje pisanie przekłada się na konkretne działania, stokrotne dzięki za to Tobie!

Jeśli też wyjdziecie z taką inicjatywą po przeczytaniu tego postu, dajcie mi koniecznie znać 😉

 

20-1200

4 Responses

  1. Ola
    | Odpowiedz

    Świetna inicjatywa!
    Mam nadzieję, że również uda mi się to zorganizować. Brzmi naprawdę cudnie. Co więcej. Będę próbowała zachęcić przedszkole moich dzieci do leśnych wypraw. To świetnie, że pokazujecie iż można. Da się.
    :))

    • Wielki Zachwyt
      | Odpowiedz

      Da się!!! trzymam kciuki!

  2. Magda
    | Odpowiedz

    Hej! Jestem starą harcerką i cały czas chodzi mi po głowie, żeby zacząć coś takiego organizować. Myślę, że będę miała do Ciebie duuużo pytań. Na przyklad: czy wy wędrujecie czy jesteście w jednym miejscu? Jeśli wędrujecie, to na jakie odległości? Czy proponujecie dzieciom jakieś czynności czy zdajecie się na nie? Czy z każdym dzieckiem jest rodzic?
    Teraz wyjeżdżamy na wakacje, ale w sierpniu wracamy i wtedy chciałabym zacząć. Dam znać, jeśli się uda. Dzięki za inspirację.

    • Wielki Zachwyt
      | Odpowiedz

      Witaj Magda. Nasze spotkania są zupełnie luźne, bez spiny, prowadzących i programu. Chodzi o to, by razem pobyć w lesie, co zawsze jest inne niż chodzenie tylko z własnym dzieckiem. Dzieci mają zawsze sporo do robienia, coś wymyślą. Punktem stałym jest piknik, czasami ognisko. Staram się wybierać co miesiąc inne miejsce, choć pory roku się zmieniają i miejsce się zmienia, więc co miesiąc jest to zupełnie inne spotkanie. Każde dziecko jest z rodzicami/rodzicem. Dzieci są wyłącznie pod opieką rodziców. Czasami wędrujemy do celu 😉 jednak zazwyczaj są z nami małe dzieci (max do 7 lat) i staramy się nie przesadzać.
      pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki

Zostaw swój komentarz