Moje 10 zasad bezpieczeństwa w lesie

z 4 komentarze

Wiosna, wiosna a wraz z nią coraz częściej będziecie się wybierać z dziećmi do lasu. Będziecie, prawda? Wspaniale! Mam nadzieję, że także osoby, które w jakiś sposób boją się lasu, podejmą jednak ten krok. O tym, jaką ja mam słodko-kwaśną relację z lasem, bo boję się go a jednocześnie się nie boję, pisałam w ostatnim artykule, którzy możesz przeczytać tutaj. Choć tematy strachu i bezpieczeństwa bardzo się przenikają (im bardziej dbam o swoje bezpieczeństwo, tym mniej się boję), to jednak nie wierzę, by osobie, którą lęk przed lasem paraliżuje, pomogły w czymś praktyczne porady w stylu: jak uchronić się przed kleszczami. Trzeba najpierw swój strach oswoić, trzeba zaufać. Potem można zadbać o poczucie bezpieczeństwa.

 

Poniżej lista zasad, których przestrzegam na wspólnych z dziećmi wyprawach do lasu.

 

Moje 10 zasad bezpieczeństwa w lesie

 

1. Zabieram dzieci w sprawdzone miejsca w lesie

Mamy to szczęście, że najbliższy las jest od nas oddalony o około 3km, łatwo dojechać samochodem jak i rowerem. To las mojego dzieciństwa, więc znam jego fragmenty. Mój tata o lesie wie o wiele wiele więcej, wierzę, że pewnego dnia też będę wiedziała o nim tak dużo. Jeszcze całe życie przede mną.

Myślę, że znalezienie „swojego miejsca” w Przyrodzie, znalezienie swojego kawałka lasu, który jest stosunkowo blisko domu to podstawa tego, by móc poczuć się w lesie bezpiecznie. Warto mieć takie miejsce, gdzie możecie się zrelaksować, które znacie. Warto bywać tam często z dziećmi i jednocześnie z każdą wizytą poszerzać tę strefę.
Jeśli planujesz iść z dziećmi do lasu, warto wcześniej sprawdzić to miejsce, dowiedzieć się coś o nim, albo poprosić o wspólny spacer po lesie osobę, która dobrze ten teren zna. Można też sprawdzać samemu – ja często znajduję jakiś piękny fragment lasu, próbuję go poznać, sprawdzić, a dopiero później zabieram ze sobą dzieci.

 

2

 

2. Nie wchodzę w gęste zarośla

Przede wszystkim dlatego, by nie ryzykować spotkania ze zwierzętami, których spotkać nie chcemy, czyli z dzikami (a szczególnie z lochami z małymi) oraz kleszczami. Żmij zygzakowatych w naszym lesie nie ma, przynajmniej nie znam nikogo, kto mówiłby o spotkaniu ze żmiją. Generalnie wyznaję zasadę, że im lepsza widoczność, tym bezpieczniej dla mnie i dla dzieci. Dlatego wybieram takie fragmenty lasu, gdzie nie ma gęstego poszycia. Mogę wtedy przysiąść pod drzewem i pozwolić dzieciom oddalić się ode mnie, nie tracąc ich z oczu i czuwając nad tym, by były bezpieczne. Prawo także reguluje, że nie wolno nam przebywać w miejscach upraw leśnych, póki nie osiągną 4m wysokości.

 

3. Nie odchodzę od znanych ścieżek

Nie chciałabym się w lesie zgubić, naprawdę. Nie lubię tego uczucia i trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której gubię się w lesie z dziećmi. Dlatego nie oddalam się od dobrze znanych ścieżek (nasz las jest nimi poprzecinany) a jeśli już zapuszczamy się głębiej, to drogę pomagają mi zapamiętać drzewa- wybieram jedno bardzo charakterystyczne i nie oddalam się od niego, chcę cały czas mieć na horyzoncie. Spod tego charakterystycznego drzewa już łatwo odnaleźć znany szlak.

 

4. Zawsze mam ze sobą telefon komórkowy

Zazwyczaj jest w lesie zasięg, a jeśli ginie to na chwilę. Mam ze sobą numer stacjonarny do naszego nadleśnictwa i numer komórkowy do osoby, która w nadleśnictwie pracuje. W sytuacji zagrożenia można zawsze zadzwonić pod numer 112. Telefon jednak przydaje się także w innych sytuacjach – chciałabym kiedyś móc przyłapać na gorącym uczynku osobę, która wyrzuca śmieci do lasu. Chciałabym także zareagować, kiedy w lesie zauważę pożar.

 

5. Nie wchodzę do lasu, jeśli zakazują tego tablice informacyjne

Szczególnie niebezpieczne są miejsca, gdzie prowadzona jest wycinka. Dlatego nie wchodzę tam z dziećmi, ani sama. Z resztą jest to dla mnie widok tak trudny do zniesienia, że nawet nie mam ochoty na to patrzeć.
Tak samo rezygnujemy z wycieczek do lasu, kiedy istnieje wysoki stopień zagrożenia pożarowego i informują o tym tablice. Odpowiednie komunikaty znajdują się także na stronach nadleśnictwa, dlatego sprawdzam także tam informacje. Nie chciałabym znaleźć się z dziećmi w lesie, który płonie.

 

6. Nie wchodzę do lasu w czasie złych warunków atmosferycznych

Śnieżyce, wichury, ulewne deszcze, burze – nie wchodzę. Gdyby zastała nas w lesie burza, wiem, że jedynym bezpiecznym wtedy miejscem są uprawy (choć na teren upraw nie wolno wchodzić do momentu aż drzewka osiągną 4m). Nigdy nie należy chować się pod drzewami, a już szczególnie pod dużymi i starymi.

 

7. Unikam polowań

Członkowie kół łowieckich mają prawo polować przez okrągły rok, w różnych okresach na różne gatunki. Polowania grupowe odbywają się zazwyczaj w weekendy. O terminie polowań grupowych można dowiedzieć się od danego koła łowieckiego i najlepiej nie wchodzić wtedy myśliwym w drogę. Na samotnych myśliwych jest inny sposób: hałas jaki na szczęście robią w lesie dzieci. Z przezorności, kiedy biegam sama po lesie, mam na sobie mało naturalne kolory fluo.

 

8. Nie jem przy dzieciach niczego, co znajduję w lesie

Nie jem nic poza jagodami, kiedy jest na nie sezon, i jeżynami. Wiem, że jagody należałoby umyć (istnieje prawdopodobieństwo, że dokładnie na tej jagodzie jakiś leśny zwierz zostawił pasożyta), ale nie zawsze jest to możliwe. Zasada nie jedzenia niczego z lasu jest o tyle ważna, że małe dzieci bardzo trudno jest nauczyć rozróżniania roślin, a nie chcę, by mój młodszy synek pomylił jagody z trującymi owocami konwalii.

 

9. Zabieram plastry

Nie noszę całego zestawu pierwszej pomocy, ale jednak mam ze sobą plastry. Nie raz zdarzyło się, ze chłopcy się skaleczyli i plasterek ratował sytuację. Warto mieć także ze sobą butelkę czystej wody lub wody utlenionej, aby móc przepłukać ranę.

 

10. Odpowiednio nas ubieram

Odpowiednio do pogody i do warunków panujących lesie. Wiosną w lesie bywa mokro, dlatego dzieci ubieram w kalosze oraz nieprzemakalne spodnie, a w plecaku mam zestaw suchych skarpet i woreczki śniadaniowe do założenia na nogę, by odizolować mokre wnętrze buta od nowej skarpetki. Drugi kłopot tej pory roku to kleszcze. O tym jak się przed nimi zabezpieczyć, piszę poniżej.

 

 3male

 

Jak chronię siebie i dzieci przed kleszczami

 

Wiosna to okres szczególnej aktywności kleszczy. W Polsce dwa najbardziej popularne gatunki kleszcza to kleszcz pospolity i łąkowy. Trzeba na nie szczególnie uważać wczesną wiosną i jesienią. W okresie lata ich aktywność nieco spada. Podczas ostatniego pikniku z koleżanką w lesie znalazłyśmy kilka kleszczy na naszym kocu piknikowym, jeden siedział w filiżance z herbatą. I choć nie należało to do najprzyjemniejszych leśnych sytuacji, to nie spanikowałyśmy, a nasz piknik był naprawdę udany.

 

Poniżej kilka prostych zasad, jakimi kieruję się, by zminimalizować ryzyko ukąszenia przez kleszcze.

 

Zasłaniam nasze ciała jak tylko to możliwe

Najlepsza jest odzież przylegająca do ciała, po której potencjalny kleszcz przejdzie, ale nie dostanie się tam, gdzie nie chcemy, czyli do naszej skóry. Konieczne są czapki, choćby takie z daszkiem, warto także mieć wysoko zapiętą bluzę/kurtkę lub przewiązaną na szyi chustkę. Spodnie zawsze wpuszczam w skarpety.

Czasami jednak łamię zasady ubioru, szczególnie, jeśli jest ciepło. Trzy tygodnie temu mój synek biegał chwilę po lesie w krótkim rękawku i majteczkach (tak, trudno w to uwierzyć po opadach śniegu sprzed kilku dni). Wtedy dokładne obejrzenie ciała jest niezwykle ważne.

 

3

 

Oglądam siebie i dzieci, by zdjąć kleszcze

Zawsze w trakcie ale i po wizycie w lesie dokładnie oglądam dzieci i siebie, piorę ubrania w których byliśmy i wskakujemy pod prysznic. Widziałam także w internecie ciekawy sposób na zebranie kleszczy i innych insektów z urania przy użyciu zwykłej rolki do czyszczenia ubrań. Jeszcze nie testowałam. Możesz o tym przeczytać tutaj.
Kleszcz przez kilkadziesiąt minut (niektórzy podają że do 2h) szuka dogodnego miejsca na wkłucie się. Jest to czas na naszą reakcję.

 

Używam środków odstraszających kleszcze

Używamy środków chemicznych, kiedy naprawdę widzę, że kleszczy jest bardzo dużo (mieliśmy taką sytuację rok temu nad naszym prywatnym stawem otoczonym łąkami). Naturalnych olejków jeszcze nie próbowałam. Czytałam jednak wiele w internecie na ten temat i na pewno zdecyduję się w tym sezonie na jeden z nich.
Od wielu miesięcy pijemy także czystek- ja zdecydowanie więcej niż dzieci. Mówią, że czystek odstrasza kleszcze. Powiem Wam po tym sezonie.

 

Omijam miejsca, gdzie mogą być kleszcze

Najlepszą profilaktyką jest omijanie miejsc bytowania kleszcza. Kleszcze są o wiele rzadziej spotykane w ciemnych lasach liściastych, ponieważ gęsta korona drzew zasłania światło i uniemożliwia rozwój roślinom w poszyciu. Lubią ścieżki leśne, granice lasu i polany, czyli wszystkie te miejsca, gdzie bujnie rosną krzewy, trawy i paprocie.

 

 

I dlatego, że od kwietnia do października w lesie ciągle trzeba myśleć o kleszczach, ja najbardziej kocham las od listopada do marca 🙂

 

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o zasadach bezpieczeństwa w lesie, warto zajrzeć na stronę Lasów Państwowych
Polecam także śledzić strony nadleśnictwa, do którego należy Wasz las a także kół łowieckich z tego terenu.

 

 

Życzę Wam pięknych wiosennych wypraw do lasu!

 

5

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

4 Responses

  1. Ola
    | Odpowiedz

    Fajny artykuł – cenna zwłaszcza ta uwaga o niejedzeniu przy dzieciach 😉 Ale ja tu chciałam dopisać o kleszczach – bo boję się ich jak diabli (znam 2 osoby z boleriozą ). Boję się, ale mam psa – długowłosy i to z podszerstkiem – gorzej być chyba nie może. Bo taka sierść oznacza, że zanim się kleszcze zorientują, że pies ma obroże przeciwkleszczową, to mija około 1-2 h, a wtedy z psem wracamy do domu, a kleszcze robią desant na podłogę (która jest w całym mieszkaniu spryskana specjalnym preparatem do psich posłań – więc w większości giną). Stąd wiem mniej więcej ile mój pies przynosi kleszczy do domu (dziennie ok 6). I wg moich obserwacji las to miejsce, gdzie kleszczy nie ma prawie wcale. Mieszkam we Wrocławiu – spacer dookoła parkingu – ok. 3 kleszcze, spacer przy działkach – ok 4 kleszcze, spacer wzdłuż torów – przy suchych trawach – ok 10 kleszczy, a ostatnio mój pies radośnie wytarzał się w zgrabionej pozimowej trawie i liściach przy działce … nie chcecie wiedzieć to była maskara, spacer po lesie w świętokrzyskim – 1 kleszcz. Przy czym muszę zaznaczyć, że mieszkając z taką bestią nigdy nie miałam przy nim kleszcza – z prostego powodu, jako ludzie dla kleszczy nie jesteśmy tak atrakcyjni jak zwierzęta – zwierzęta mają wyższą temperaturę i więcej futerka do ukrywania się, a kleszcze lokalizują nas na temperaturę (herbata była gorąca Basiu?). A i warto dodać, że nawet po dotknięciu kleszcza trzeba umyć ręce, bo niektóre choroby odkleszczowe są przenoszone przez pasożyty, które żyją na kleszczach (ironia co?) i te pasożyty co prawda nie przejdą przez skórę człowieka, ale człowiek sam je sobie do ust może wsadzić. A i jeszcze jak już Was ten kleszcz użre i macie obawy – nie wyrzucajcie kleszcza !!! Są specjalne laboratoria, gdzie się takiego kleszcza wysyła i oni odpisują czy było coś złego w kleszczu czy nie.

    • Wielki Zachwyt
      | Odpowiedz

      Dzięki za podzielenie się 🙂 🙂 Ile ludzi – i psów- tyle historii 🙂

  2. Olga
    | Odpowiedz

    I jak, czystek działa? 🙂

    • Wielki Zachwyt
      | Odpowiedz

      W tym roku nie miałam kleszcza 😉 Ale trudno powiedzieć, czy to zasługa czystka, czy wszystkich okoliczności razem.

Zostaw swój komentarz