Leśne strachy

z 7 komentarzy

Wchodzę do starej puszczy, nigdy nietkniętej ludzką ręką. Są tam kilkusetletnie drzewa oraz mchy, porosty i grzyby spowijające miękko ziemię od tysięcy lat. Patrzę na spróchniałe drzewo i widzę kiełkujące w nim nasiona, bezpiecznie leżą w mokrych wgłębieniach. Za drzewami przechodzą sarny, jedna duża z kilkudniowym młodym. Z drugiej strony truchta dzik, może też jest z nim małe, ale nie zauważam, bo widok zasłania kępa leszczyny. Między drzewami przeskakują krzykliwe ptaki. Po gałęzi do góry pełznie żmija, ma nadzieję na pisklęta w nieco wyżej zawieszonym gnieździe. Jest zielono i parno. Szumi i trzeszczy. Słońce z trudem przedziera się przez gęstwinę drzew. Idę tak długo. Patrzę pod nogi, z radością przeskakuję przez leśne kałuże. A żaden mój ruch nie zwraca niczyjej uwagi. Nie boję się niczego, nie mam ciała.

 

2

 

 

 

Jestem

Gdybym mogła zostawić swoje ciało u progu lasu, to nie bałabym się niczego. Bez ciała, byłabym dla lasu obojętna. Moja obecność nie zmieniłaby nic w ekosystemie, nie przyciągnęłaby niczyjej uwagi. Nie byłabym dla kleszcza atrakcyjnym żywicielem. Żmija nie poczułaby mego ciężaru przy nieopatrznym nadepnięciu. I nie zauważyłaby mnie samica dzika z małymi.

Ale jestem, więc usłyszą mnie i poczują. Las reaguje na moją obecność.

 

Nigdy nie zrozumiem

W lesie nic nie znajduje się przez przypadek i nic nie żyje w odosobnieniu. Wszystko jest potrzebne, dzieje się w idealnym dla siebie porządku i rytmie. Obowiązują tu prawa, których ja nie jestem w stanie objąć swym umysłem. Każda próba użycia wiedzy kończy się nie tak, jak bym chciała: rozum aż rwie się, by podzielić ten świat na to, co dobre i co jest złe, piękne i brzydkie, co jest bezpieczne a co niebezpieczne, pożyteczne i niepożyteczne. Rozum, w trosce o mnie, każe mi się bać. Wiara, że jestem w stanie wszystko ogarnąć swymi myślami jest złudna. Wiem, że nie zrozumiem nigdy ogromu zjawisk, jakie tu mają miejsce. I też nie po to przychodzę do lasu.

Wyłączam swój rozum. Uruchamiam serce. Wszystko, co tu się dzieje jest właściwe i przez to piękne. Nie boję się.

 

Kocham i szanuję

By iść z dziećmi do lasu i czuć się bezpiecznie potrzeba  przede wszystkim zaufania. Do lasu, do siebie i do dzieci.

Ja ufam, że nic złego nam się nie stanie.

Ufam, że poradzę sobie w każdej trudnej sytuacji. Że sposoby na kleszcze, które znam są skuteczne, że nie zgubię się w lesie, a jeśli się zgubię, to wiem co robić. Zdobywam wiedzę na temat roślin i zwierząt. Zachowuję podstawowe zasady bezpieczeństwa i matczyny zdrowy rozsądek.

Ufam, że moje dzieci rozumieją, że jesteśmy tutaj tylko gośćmi i musimy przestrzegać panujących tu zasad, by ani nam ani nikomu innemu nie stała się krzywda.

Zaufanie moje i moich dzieci buduję na miłości i szacunku dla ogromu, którego nie jestem w stanie zrozumieć. 

 

10

 

Spróbuj...

 

Spróbuj wyobrazić sobie, że wchodzisz do lasu i jesteś niewidoczna. Twoje ciało jest nieobecne. Proszę, zrób to teraz.

Wyobraź sobie, że idziesz. Tak jak przed chwilą szłam ja.

Co czujesz pod stopami, kiedy stawiasz kolejne kroki?

Co widzisz?

O czym myślisz?

Kogo i co dostrzegasz?

Gdy spotykasz tego, kogo najbardziej boisz się w lesie- przypomnij sobie, że jesteś niewidoczna.

Przyjrzyj się mu.

O czym myślisz?

Czy się boisz?

Czego tak naprawdę się boisz?

 

 

"Umysł czuje się bardziej komfortowo w wypielęgnowanych parkach, ponieważ zaplanowała je ludzka myśl; nie rosły w sposób naturalny. Widać tu ład, który umysł może ogarnąć. W lesie panuje porządek niepoddający się rozumowi i dla umysłu sprawia on wrażenie chaosu. Funkcjonuje poza umysłowymi kategoriami dobra i zła. Nie można go pojąć myślą, lecz wyczujesz ten ład, gdy odsuniesz myślenie, staniesz się cichy i czujny i nie będziesz próbował niczego zrozumieć ani wytłumaczyć. Tylko wtedy uświadomisz sobie świętość lasu. Gdy dostrzeżesz tę ukrytą harmonię, tę świętość, pojmiesz, że nie jesteś od niej oddzielny, a gdy zdasz sobie z tego sprawę, staniesz się świadomym jej uczestnikiem. W ten sposób przyroda może pomóc ci znów zacząć współbrzmieć z całością życia."

 

Eckhart Tolle

2

 

 

 

 

SŁOWO KOMENTARZA:

Kiedy kilkanaście dni temu poprosiłam osoby z facebookowej Grupy: Wielki Zachwyt o podzielenie się obawami, jakie czują w lesie, byłam niesamowicie zaskoczona. Myślałam, że osoby, które do lasu chodzą i to z dziećmi oraz las kochają, nie mają w sobie lęków. Okazało się inaczej. Strach siedzi w nas i powodują go rzeczy różne: perspektywa spotkania z dzikiem, ze złymi ludźmi, boimy się kleszczy i wałęsających się psów lub faktu, że wejdziemy myśliwym na teren w czasie polowania. Albo tego, że spadnie nam na głowę konar. Strach zdaje się nabierać zupełnie innego rozmiaru, kiedy do lasu wchodzimy z najcenniejszymi dla nas istotami - z dziećmi.

Przymierzając się do artykułu zaczęłam zgłębiać swoją wiedzę o niebezpieczeństwach, trochę w internecie, trochę w prasie i książkach. Czytałam, oglądałam filmiki, podpytywałam znajomych, porównywałam słupki wypadków drogowych do ilości zachorowań na odkleszczowe choroby, a na koniec wybrałam się na spotkanie do nadleśnictwa, by o zagrożeniach w lesie porozmawiać z zaprzyjaźnioną leśnik Panią Joasią.

Moim zamiarem było uspokojenie Was, a efekt był taki, że sama się przestraszyłam. Przez kilka dni nie mogłam napisać ani jednego zdania. Temat strachu w lesie się najeżył. Okazało się, że jeśli naprawdę mocno się zastanowić, to jest tam o wiele więcej niebezpieczeństw, niż zdawałam sobie sprawę. Te informacje wcale mi nie pomagały.

W tej sytuacji nie potrafiłam sprowadzić tematu strachu do kwestii spray'a na kleszcze.

W moim odczuciu, żadne racjonalne argumenty ani porady nie przemówią do osoby, która ma w sobie strach przed lasem i żyjącymi w nim zwierzętami, szczególnie, jeśli ten strach jest paraliżujący. Statystyki nie pomogą.

Po tych kilku dniach wróciłam jeszcze raz do dyskusji na naszej fb grupie i zobaczyłam coś innego: wiele osób mimo wyartykułowanych obaw zabiera dzieci do lasu. Ja też, choć boję się, że nie strącę na czas zakażonego kleszcza i naprawdę nie chcę się wpakować z dziećmi na ścieżkę lochy z młodymi dzikami. Myślę, że to co nas łączy to ZAUFANIE (poprawcie mnie, jeśli się mylę). Dlatego pisząc dziś o strachu, piszę głównie o zaufaniu.

 

Bardzo dużo informacji i porad na temat zagrożeń w lesie znajdziesz w sieci i literaturze, zapewne także w każdym nadleśnictwie w kraju. Sięgnij tam po te informacje, które czujesz, że są Ci potrzebne.

Osobiście bardzo lubię słuchać, co mówi Piotr Horzela na swoim kanale youtube- oglądałam jego film dotyczący dzików, kleszczy i zgubienia się w lesie.

 

A już za tydzień opublikuję listę zasad bezpieczeństwa, którymi ja się kieruję w czasie wypraw z dziećmi do lasu oraz co robimy, by w lesie czuć się bezpiecznie.

 

13

 

Fot.: Magdalena Szczoczarz

Barbara Zamożniewicz

Tekst Eckharta Tolle'go pochodzi z bloga Wewnętrzna Przestrzeń

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

7 Responses

  1. Magdalena
    | Odpowiedz

    Tak, teraz o tym myślę, że to ufność sprawia, że przestajemy się bać. W każdym razie widzimy to co zachwyca, nie widząc w tym zagrożeń. Strach wywołuje „wilka z lasu”. Im bardziej się na czymś koncentrujemy, tym większe prawdopodobieństwo, że się to zdarzy. Siła przyciągania myślami i ich sprawcza moc, jest większa niż nam się wydaje. Dlatego powinniśmy być bardzo czujni, w jaki sposób myślimy i jak budujemy zdania, jakich używamy słów. Im większy w nas strach, tym straszniejszy jest ten świat!!!

  2. Magda
    | Odpowiedz

    Przeczytałam i tak sobie własnie uświadomiłam, że ja nigdy nie czułam się dobrze w parku z ławeczkami i z uporządkowanymi ścieżkami …jej…nawet nigdy tam nie poszłam sama z siebie…dla relaksu… biegnę do lasu <3 który coraz bardziej mi bliższy się staje , z każdym dniem 🙂 świetny tekst 🙂

    • Wielki Zachwyt
      | Odpowiedz

      :*

  3. Nela
    | Odpowiedz

    Wspaniały blog. Jestem poruszona… i zachwycona. Nie wyobrażam sobie życia bez lasu. Wychowałam się u jego stóp. Twoja wypraktykowana idea, którą tu zaszczepiasz tak pięknie jest mi bardzo bliska. Jestem przekonana, że znajdę tu coś dla mojej rodziny. Pamiętam też dobrze mój zachwyt, kiedy mąż zabrał mnie w okolice Staszowa do Złotego Lasu. Aż chciałoby się wrócić. Pozdrawiam serdecznie.

  4. Anna
    | Odpowiedz

    O strachu dużo pisał Louv w „Ostatnie dziecko lasu”. Piszesz o osobach, które idą do lasu mimo strachu. Ale ilu jest takich, których strach paraliżuje do tego stopnia, że nie pójdą. Albo boją się umiarkowanie, ale traktują to jako wymówkę, żeby jednak nie pójść.
    Niezależnie od tego czy przyczyny tych obaw są słusze, czy nie – są. Myślę, że w Polsce nie jest to jeszcze tak widoczne, ale zupełnie inaczej wygląda to w USA. Zastanawialiśmy się kiedyś (podczas konferecji „W dziką stronę”) czy naturalne place zabaw nie są taką przestrzenią „przejściową”. Miejscem, gdzie rodzice i dzieci mogą się oswoić z przyrodą, z jej zmiennością, nieuporządkowaniem. Że może taki krok jest potrzebny, żeby pójść dalej. Kusi mnie, żeby zrobić taki eksperyment. Nazwałam go roboczo „Las czysty i bezpieczny”. Trochę ironicznie – żeby dać do myślenia, ale też jako przestrzeń dla tych, którzy z różnych powodów tego potrzebują.
    http://www.pracowniak.pl/las-czysty-i-bezpieczny/

    • Wielki Zachwyt
      | Odpowiedz

      Dziękuję za link, świetna idea naprawdę 🙂 W mojej opinii Wasza/Twoja diagnoza jest bardzo dobra, takie miejsca pomogłyby rodzicom się otworzyć na las, przełamać podstawowe lęki.
      Czy gdzieś w PL powstało takie miejsce?

Zostaw swój komentarz