Efekty (nie)edukacji przyrodniczej w przedszkolu

z 2 komentarze

Przełom roku zachęcił mnie do zastanowienia się nad tym, jaki był ten rok w pracy w przedszkolu. Wprowadziłam wiele zmian w sposobie myślenia i działania, nawiązałam nowe znajomości, ale też zacieśniłam bardzo swoje relacje z dziećmi i koleżankami w pracy, które przecież znałam od tak dawna. Mam wrażenie, że nawet patrzę inaczej na to, co dzieje się dookoła. Jednak robiąc podsumowanie roku i szukając zmiany najbardziej ciekawa byłam, jak zmieniły się nasze dzieci. Bo choć dopiero od września jeździmy do lasu, to już prawie rok inaczej z nimi pracujemy wykorzystując to, co daje nam przyroda. Nie robimy statystyk, ale bez wątpienia w porównaniu z poprzednimi latami grupa spędziła o wiele więcej czasu na świeżym powietrzu i miała o wiele więcej okazji do tego, by mieć kontakt z naturą. Szukając namacalnych dowodów na to, co się zmieniło, Kamila  zwróciła moją uwagę na wierzbę (z Kamilą prowadzę grupę i projekt Zachwyt w Przedszkolu).

 

1

 

 

Historia przedszkolnego drzewa

Wyobraźcie sobie przedszkole w samym centrum osiedla. Blokowisko. Przedszkolne podwórko a na nim kilka kolorowych urządzeń z katalogu. Wiecie, takich jakie stoją na większości placów zabaw w Polsce. Dookoła podwórka rosną drzewa. Wśród nich wierzba w średnim wieku, która przeżyła nie jedno ostre cięcie, co widać na pierwszy rzut oka po jej sylwetce. I zapewne nie jedną setkę dzieci, które po niej skakały, obrywały liście i gałęzie, darły korę i robiły jej wszystko to, do czego zachęcała wyobraźnia i nieuwaga dorosłych. Dzieci z naszej grupy także jeszcze poprzedniej wiosny wierzbę szturchały i łamały gałęzie. Chłopcy lubili testować na niej swoją siłę. Ot, drzewo.
Jednak niedawno nasze przedszkolaki wierzbę pokochały. Biegną do niej, by się z nią przywitać i ją przytulić, głaszczą korę, rozmawiają, sprawdzają, czy ktoś nie wyrządził jej krzywdy. Dziewczynki przygotowały nawet „plastry” ochronne, żeby zabezpieczyć rany na pniu. A kiedy zapytałam dzieci, o czym opowiadała im stara wierzba, snuły piękne historie. Widzimy, że troszczą się o nią i  że sprawia im to radość. To ich spontaniczna, nienarzucona reakcja, wynikająca z potrzeby, którą dziś mają.

 

wierzba

 

Edukacja przyrodnicza bez plansz

Same nie wiemy, kiedy to się zaczęło, ale jesteśmy pewne, że w żaden sterowany sposób do tego nie doprowadziłyśmy. Nie było żadnych opowiadań, plansz ani nawet ilustracji, które mogłyby ewentualnie wywołać taką postawę. Nie ulega więc wątpliwości, że zadziało się to dzięki temu, że dzieci tak dużo czasu spędzają na łonie natury. Myślę, że niemałą rolę odgrywa także nasza postawa i wrażliwość na przyrodę, którą pewnie od zawsze miałyśmy, lecz dopiero w tym roku zaczęłyśmy ją okazywać przy dzieciach. Duże znaczenie miała przy tym przeczytana jesienią książka pt. „Sekretne życie drzew” (o niej można przeczytać tutaj), dzięki której mogłam opowiadać dzieciom o tym, jak drzewa się komunikują i nawzajem wspierają.

 

rosa

drzewo

bartek

koszyk

 

„Aby osiągnąć cele wychowania przedszkolnego…

…należy wspomagać rozwój, wychowywać i kształcić dzieci.” Każda z nas, nauczycielek wychowania przedszkolnego i pedagogów, zna treść podstawy programowej. W czerwcu nasze dzieci skończą edukację w przedszkolu i rozejdą się do różnych szkół na terenie gminy. Chcę, by poszły w świat nie tylko wyuczone pewnych zachowań i bogatsze o wiedzę, którą skrzętnie zestawia się rok rocznie w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej, ale mocniejsze i bardziej wrażliwe jednocześnie. Wiem, że natura nam w tym pomoże. A gdybym miała wskazać największe rozwojowe i edukacyjne osiągnięcie mojej grupy w ostatnim roku, to powiedziałabym o tym, jak przytulają starą wierzbę. Czy to się mieści w podstawie? Nie wiem. A może by tak napisać o tym do ministerstwa?

 

800_500

 

____________________________________________________________________________________________

A w następnym wpisie o praktycznych sposobach na wprowadzenie natury do pracy w przedszkolu.

Zapraszamy za dwa tygodnie.
_____________________________________________________________

Tekst i foto:
Justyna Lis
Barbara Zamożniewicz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

2 Responses

  1. Ola
    | Odpowiedz

    Brawo Wy! Wspaniałe podejście, warte upowszechniania. Bo wszystko na tym polega, żeby próbować coś pomalutku zmienić w tych ramach, w których jesteśmy i żyjemy na co dzień. Nie przeskoczymy wielkich spraw, od nas niezależnych, ale możemy zmienić nasze podejście, możemy spojrzeć inaczej. PS. Zazdroszczę Wam takiej przyrody wokół 🙂

    • Wielki Zachwyt
      | Odpowiedz

      Dziękujemy Ola. Tak, to wszystko to metoda małych kroków 🙂
      PS
      My też do lasu musimy dojechać autobusem 😉

Zostaw swój komentarz