Czwarty element

z 7 komentarzy

Antek kilkanaście dni temu skończył sześć lat. To dla mnie magiczny czas, bo zaczynam dostrzegać w tym małym człowieczku i w jego zachowaniach to, w czym wyrastał. Widzę w nim szacunek do przyrody, wielkie do niej zaufanie, ciekawość świata, troskę o życie najdrobniejszych istot, jakie spotyka na swojej drodze. Powiedzieć jednak, że to wszystko jest moją zasługą, to jak powiedzieć tylko część prawdy. Bo olbrzymi wpływ na to, jak Antek odczuwa i jak myśli, ma jego tata. Czwarty element naszej rodziny.

 

20a

 

Kiedy poznałam mojego przyszłego męża, a było to niemal dokładnie 30 lat temu, kiedy razem przekroczyliśmy próg tego samego wiejskiego przedszkola, jego ulubionym zajęciem było rzucanie żab pod koła ciężarówek. Wiem też o eksperymentach z dmuchaniem żab za pomocą słomki. Wersja dla bardziej wrażliwego towarzystwa brzmi, że dzieciństwo spędził na wsi w bliskości z naturą.

Pamiętam jak natarł mi plecy śniegiem, kiedy byliśmy w siódmej klasie i kiedy zarzekłam się, że się do niego nie odezwę do końca życia. Ten śnieg za koszulą ostudził nasze relacje na wiele dobrych lat.

Pisany nam jednak był wspólny los i nawet rozjazdy po Europie i różne preferencje mieszkaniowe nie zdołały nas rozdzielić. Dla niego oczywiste było, że zamieszka w rodzinnej wsi i tu postawi dom, ja mówiłam: „Oczywiście, że miasto!”. Zachłysnęłam się możliwościami świata i chciałam przedłużyć swoje studenckie życie. Patrząc na niego nie rozumiałam, jak można cieszyć się tym, że rośnie las za stodołą i mieć marzenia w kształcie własnego stawu z rybami. Przecież świat stoi otworem, możemy żyć w każdym miejscu na globie, dlaczego akurat tu? Dlaczego tak?

Zajęło mi kilka lat, bym na nowo dostrzegła i pokochała możliwości, jakie daje nam wieś. Doceniłam. Kolejnych kilkanaście miesięcy, by urodziło się we mnie uczucie wdzięczności dla mężczyzny, bez którego nie byłoby nic z rzeczy, które są w tym momencie dla mnie najważniejsze.

I choć zupełnie rozmijamy się w kwestii jedzenia mięsa, kretów, które ryją jego trawnik przed domem (naprawdę mi to nie przeszkadza, a on wyciąga przeciw nim co roku najcięższe działa….) i od jakiegoś czasu doprowadza mnie do szału pomysłem na wstąpienie do koła łowieckiego, to wiem, że tylko dzięki niemu żyjemy bliżej natury i wiem, że jest dla naszych synów dobrym wzorcem i mocnym wsparciem. Widać też jak na dłoni, jak ja przestaję być dla Antka najważniejszą osobą, a jego uwaga i emocje zwracają się teraz ku tacie.

 

40a

 

Łowią razem ryby. Spacery nad staw stały się dla nich męskim rytuałem. W sezonie grzybowym jeżdżą codziennie razem do lasu. To od taty Antek nauczył się zapalać ognisko. To z tatą Antek pierwszy raz wszedł do stawu i złapał rękami rybę. Razem puszczają latawce, kiedy mnie nie chce się wyjść na wiatr.

Cała prawda jest taka, że bez mężczyzny u swego boku marna byłaby ze mnie kobieta i matka i marny dla kogokolwiek byłby to przykład do pokazywania. Nasza rodzina składa się z czterech elementów mających na siebie nieustanny silny wpływ.

I jeśli piszę na swojej stronie, że przed kobietami bardzo ważna misja do wypełnienia, bo wierzę, że to my mamy wrażliwość i siłę, aby być w bliskości z Naturą i sprawić, by nasze dzieci całe życie Ją kochały, to ta misja nie uda się bez mężczyzn. Siła tkwi w uzupełnianiu się, zrozumieniu swoich ról i wzajemnym szacunku.

 

Tak jak dzieci potrzebują obojga rodziców, tak Ziemia potrzebuje kobiet i mężczyzn. Równowaga to stan, który Natura kocha najbardziej.

 

Proszę pamiętajcie o tym człowieku, który stoi przy mnie i naszych dzieciach, nawet jeśli nie często będę go pokazywać.

 

4b

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

7 Responses

  1. mipifim
    | Odpowiedz

    Piękne 🙂 Ja dzisiaj z podobnymi refleksjami…

    • Wielki Zachwyt
      | Odpowiedz

      ech 🙂 🙂

  2. przedszkolanka
    | Odpowiedz

    Basiu to piękny i wzruszający tekst. Tak mało się pisze o tacie.Jeszcze niedawno w przedszkolach były tylko uroczystości z okazji Dnia Mamy. A o święcie Taty się tylko wspominało.Piszesz w taki odważny i prawdziwy sposób.Gratuluję. Ich rola (mężów i ojców) jest ogromna: w życiu kobiety i dzieci. Może bardziej skromna i cicha niż rola matki, ale niezwykle ważna.

    • Wielki Zachwyt
      | Odpowiedz

      Dojrzałam do tego, by tak pisać 🙂 Sama się złapałam na tym, przeglądając moją stronę i moje zdjęcia, że podświadomie-nieświadomie pomijam Go w naszych historiach, a on zawsze z nami 🙂 Pozdrowienia dla męża

  3. przedszkolanka
    | Odpowiedz

    A zdjęcia…wzruszające

  4. Patrycja
    | Odpowiedz

    Och Basiu, napisałaś wszystko co najważniejsze i pięknie to ujęłaś:) Niesamowite jest to, że czasami zdarza się nam zatoczyć koło, by po krótkim zachłyśnięciu się ‚wielkim światem’ wrócić w ramiona kochającej nas natury…:) Ale wierzę, że choć teoretycznie jesteśmy w podobnym miejscu, to o ‚oczko wyżej’ – jak w spirali, bo życie niewątpliwie taką spiralą bywa – najważniejsze jest to, żeby się wznosić a nie opadać:) Też wierzę, że kobieta i mężczyzna pięknie potrafią się uzupełniać i tak naprawdę dopiero razem tworzą całość, która buduje szczęście naszych dzieci i nasze. Pod warunkiem, że w związku są miłość i szacunek. A to, że czasami mamy inne zdanie, to tak naprawdę jest fajne, bo chociaż się nie nudzimy! Pozdrawiam wszystkich Mężów, cichych bohaterów naszych kobiecych opowieści:)

    • Wielki Zachwyt
      | Odpowiedz

      Myślę podobnie, nie ma szans by wrócić w to samo miejsce i na pewno dziś jestem w ‚innym oczku’, choć w tej samej wsi 🙂
      PS.
      Żeby nie było tak różowo tylko…mam takie dni, kiedy przez łzy krzyczę mu:” „Czy my możemy wreszcie przestać się docierać !??!”

Zostaw swój komentarz