Dwa patyki a smartfon

z Brak komentarzy

Do lasu, nawet jeśli idziemy na kilka godzin, nie zabieramy ze sobą nic, po za tym, co absolutnie potrzebne (jak np. woda, scyzoryk i plastry). Ok, czasami zdarzy się łopata albo wiaderko do wkładania skarbów. Nic więcej. Na brak atrakcji nie narzekamy. Dzieciaki turlają konary albo siebie na dno okopu, łapią spadające liście z drzew, patykami kopią małe tunele. Chłopaki uwielbiają patyki. Lubią sobie też wyobrażać, kim/czym taki patyk mógłby być.

Po dzisiejszej wycieczce przypomniała mi się zasłyszana rozmowa w jakiejś poczekalni, gdzie jedna kobieta opowiadała drugiej o znajomej, która przyjęła zasadę ‚zero-telewizji-i-internetu’ dla swoich małych dzieci. Komentarz był taki: „Co ona myśli, że da dziecku dwa patyki do zabawy, kiedy całe przedszkole będzie śmigać na smartfonach? Jak to dziecko będzie się czuć?”.

 

Dwa patyki. Te dwa patyki urosły w mojej głowie do rangi symbolu. Znaczą dla mnie tak wiele: swobodną zabawę, kontakt z tym, co żywe i naturalne, dziecięcą nieograniczoną wyobraźnię i nasz wspólny czas w lesie.

Moje dzieci nie mają tabletów ani smartfonów (jeszcze nie).

Antek od kilku tygodni bardzo lubi chodzić do starszej kuzynki, bo tam właśnie te sprzęty są i pod okiem przewodniczki zgłębia tajniki filmików udostępnionych w sieci, wrzucania zdjęć psów na tapetę czy przechodzenia przez kolejny etap jakiejś gry, w której jest myszą. Lubi to robić, bo bardzo szybko się uczy i ma radość z odkrywania czegoś nowego także w tym wirtualnym świecie. Ja wskakuję w ten nurt i pokazuję mu film z youtube z zorzą polarną albo jak gąsienica przeobraża się w motyla. Sprawdzamy w sieci, jak wygląda pełne zaćmienie słońca.

 

Nie wierzę w zasadę ‚im wcześniej tym lepiej’ w przypadku nowych technologii.

Dostaję gęsiej skórki na historie o 3-latkach, które potrafią sobie na telefonie uruchomić bajkę. Ja starałam się przesunąć ten moment moim dzieciom jak najdalej. Taki był mój/nasz wybór.

U Antosia moment ten już nastąpił. Wiem jednak, że doznał do tej pory tak wiele ciekawych rzeczy i sposobów spędzania czasu, że każdy tablet okaże się dla niego na dłuższą metę zbyt ograniczający. Nie może być inaczej w przypadku dziecka, które słucha drzew i paproci w nadziei, że zrozumie, co one mówią.

Przed Michałem jeszcze dużo odkrywania świata w realu. Patrzę z radością na niego, jak biega po lesie z naderwaną w trzech miejscach suchą gałęzią, dzięki czemu ta lekko się wygina i staje się natychmiast dla malucha wędką. Potem spróchniały korzeń przerabia na domek dla robaków, dłubiąc w nim tym, co znajdzie ostrego i cienkiego w runie leśnym.

 

Dwa patyki.
Czy i u Was zajmą równie ważne miejsce jak smartfon?

 

 

1 3 4 5 6 7 8

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zostaw swój komentarz