Z szacunkiem do kury

z Brak komentarzy

 

Jemy mięso. Niektórzy w mojej rodzinie nawet bardzo często. Ekstremistką nie jestem, nie jestem weganką, jednak staram się jak mogę ograniczyć mięso w swoim i dzieci menu. Mamy też kury od niedawna, które jak uświadamia nas mój mąż kiedyś będzie trzeba zjeść. On je mięsa na potęgę.

Nie wiem skąd we mnie tak ogromny szacunek do kur, krów i świń, czyli tych, których zjadamy i dzięki którym żyjemy. Pewnie mam to z rodzinnego domu- patrzyłam najpierw na dziadziusia Stasia (ś.p.), potem na moją mamę. Dziadziuś pamiętam jak zawsze rozmawiał z psami i kurami, i jak był rozbity, gdy nadszedł dzień sprzedaży krowy, którą mieli kilka ładnych lat. Moja mama uwielbia zwierzęta. Tak u nas jest od pokoleń: pielęgnujemy, troszczymy się, szanujemy a potem zjadamy. Pamiętam jak jako dziecko, nie umiałam poukładać sobie tego, że można kochać i szanować a jednocześnie zabijać i wkładać na talerz. Nie rozumiałam, ale akceptowałam. Dziś akceptuję, bo rozumiem, że jedno nie wyklucza drugiego.

Do kur (dokładnie pięciu kur i jednego koguta) podchodzimy z dziećmi co dzień z troską. Patrzymy, sprawdzamy, karmimy, śmiejemy się z nich i próbujemy rozmawiać. Michałek kiedy zabiera z kurnika jajka czasami mówi do nich ‚dziękuję kurki’.

Jest taka scena w filmie „Into the wild”, kiedy główny bohater Christopher McCandless (Alexander Supertramp) zabija łosia i próbuje uwędzić jego mięso. Niestety sztuka ta mu się nie udaje i całe mięso gnije. W swoim pamiętniku notuje, że to był najgorszy moment jego życia. Bezsensowna śmierć z jego rąk.

Sposób organizacji przemysłu spożywczego sprawił, że nie myślimy wiele kupując kolejną w tygodniu porcję mięsa. Życie i śmierć tego, którego zjadamy jest ukryte daleko w fabrykach, których nie widzimy. Dostajemy piękny różowy produkt gotowy do zabrania w każdych ilościach do domu. Nie zjadamy wszystkiego, po jakimś czasie wyrzucamy. Tyle bezsensownych śmierci…

Nie wiem, czy zjemy swoje kury. Chciałabym, aby to była rodzinna decyzja. Ja nie jestem na to jeszcze gotowa, mój mąż nie ma z tym żadnego problemu, ale te kury są po to, by też coś pokazać dzieciom. Chciałabym pójść za tym, co one zdecydują.

 

_MG_0007s

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zostaw swój komentarz